Solaris – streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Przybysz

Główny bohater Kelvin przybywa z Ziemi na Stację kosmiczną położoną na obcej planecie Solaris. Dostaje się na nią ze statku kosmicznego Prometeusz w specjalnym skafandrze otoczonym pneumatycznym łożem - metalową łupiną, przedzierając się, a właściwie spadając w dół przez kolejne warstwy atmosfery z wysokości stu osiemdziesięciu kilometrów. Do Stacji doprowadziła go specjalnie zaprogramowana maszyna. Po opuszczeniu transportera bohater poczuł się wolny. Zastanowiło go, że nikt nie wyszedł mu na powitanie oraz to, że w korytarzu prowadzącym w głąb stacji panował bałagan.

Po minięciu kolejnych drzwi trafił do kabiny, gdzie na jednym z foteli rozpoznał cybernetyka Snauta, zastępcę dowódcy Stacji Gibariana. Napotkany człowiek zareagował na jego widok przerażeniem. Okazało się, że jest pijany. Nie odpowiadał na kolejne pytania o dowódcę. Enigmatycznie poinformował o wypadku, który miał miejsce rano i przestrzegł przed nieokreślonymi istotami, które można spotkać na stacji. Oprócz Snauta obecny na Stacji był jeszcze przebywający w laboratorium Sartorius. Mieszkaniec stacji sugeruje, że dowódca – Gibarian nie żyje od kilkunastu godzin. Kelvin usiłuje dowiedzieć się, kogo „obcego” może spotkać, jednak nie uzyskuje wiążących wyjaśnień.

Solaryści

Kelvin idzie przebrać się i odświeżyć po podróży. Wchodząc do jednego z pomieszczeń, czuje czyjąś obecność. Przygląda się widniejącemu za oknem szkarłatnemu oceanowi. Porządkuje porozrzucane sprzęty, przygotowując dla siebie miejsce. Zabarykadowawszy się zdejmuje skafander. W łazience odnajduje dziwne szczątki metalowych narzędzi. Po kąpieli zastanawia się nad swoją sytuacją w nowym miejscu. Aby zająć czymś czas sięga po starą, dobrze mu znaną monografię – „Historię Solaris”, gdzie czyta:
Odkrycie Solaris nastąpiło niemal na sto lat przed moim urodzeniem. Planeta krąży wokół dwu słońc - czerwonego i niebieskiego. Przez czterdzieści lat z górą nie zbliżył się do niej żaden statek. W owych czasach teoria Gamowa-Shapleya o niemożliwości powstania życia na planetach gwiazd podwójnych uchodziła za pewnik. Orbity takich planet bezustannie zmieniają się w skutek grawitacyjnej gry, zachodzącej podczas wzajemnego okrążania się pary słońc. Powstające perturbacje na przemian kurczą i rozciągają orbitę planety i pierwociny życia, jeśli powstaną, ulegają zniszczeniu przez promienisty żar bądź lodowate zimno. Zmiany te zachodzą w okresie milionów lat, więc - wedle skali astronomicznej czy biologicznej (bo ewolucja wymaga setek milionów, jeśli nie miliarda lat) - w czasie bardzo krótkim.

Jednak po kilkunastu latach przekonano się, że tor planety jest stały (przypomina tor planet w układzie słonecznym). Pierwszą wyprawę badawczą (bez lądowania) zorganizowano kilka lat później. Solaris składała się głównie z oceanu i niewielkich płaskowyżów (o powierzchni Europy), jej średnica była dwadzieścia razy większa niż średnica Ziemi. Nie wykryto tlenu, ani żadnych śladów życia.

Po kilku latach zorganizowano właściwa ekspedycję – dwa statki wylądowały w pobliżu południowego bieguna planety. W ekipie powstał rozłam – problemem było określenie oceanu jako tworu organicznego. Biologowie uważali ocean za twór prymitywny (olbrzymią komórkę), zaś astronomowie i fizycy za wysoko zorganizowaną strukturę (potrafi wpływać na zachowanie orbity planetarnej) – „maszynę plazmatyczną”. Pojawiały się kolejne teorie dotyczące rozwoju „oceanu homeostatycznego”, który, omijając ziemskie etapy ewolucji, zapanował nad otoczeniem od razu. Solaris wciąż stanowiła dla badaczy tajemnicę. Stwierdzenie, że ocean potrafił modelować metrykę czasoprzestrzeni, wywołało w świecie naukowym wielkie poruszenie. Wszystkich tych odkryć dokonano jeszcze przed urodzeniem bohatera, zanim jednoznacznie uznano Solaris za planetę obdarzoną życiem (z jednym mieszkańcem).

W drugim tomie dotyczącym Solaris, jej „mieszkaniec” został szczegółowo zaklasyfikowany, przedstawiono też szczegółowe badania nad jego istotą. Kolejny tom streszczał eksperymenty przeprowadzone na planecie oraz zawierał bibliografię przedmiotową dotyczącą badań. Próbowano na wiele sposobów porozumieć się z „istotą” zamieszkującą Solaris (m.in. poprzez aparaty elektronowe). Badania dowodziły, że może być potężnym „morzem-mózgiem”, którego działanie znacznie przewyższało ludzkie możliwości poznania. Eksperci podchodzili do tej teorii bardzo różnie, badacze-solaryści wciąż różnicowali się w stosowanych przez siebie metodach.

Kelvin stwierdził, że zgromadzona wiedza jest nic nie warta, ponieważ wciąż nie zgłębiono tajemnicy planety. Ocean nie posługiwał się maszynami, nie posiadał systemu nerwowego ani komórek, nie zawsze reagował na bodźce. Naukowcy mieli świadomość swej „przegranej” odnośnie zgłębienia istoty obcej planety, postulowano nawet zaprzestanie działań i likwidację Stacji, młodych badaczy zagadka wciąż fascynowała. W prasie pojawiały się opinie, że organizm jest gigantycznym mózgiem przewyższającym ludzką cywilizację o miliony lat rozwoju. Zastanawiano się nad przypisaniem oceanowi świadomości, mnożyły się teorie deprecjonujące oceaniczny byt.

Bohater pochylił się nad mapą Solaris, doznając zdumienia podobnego do tego, które odczuł, gdy po raz pierwszy dowiedział się w szkole o Solaris. Nagle, poczuł w pomieszczeniu czyjąś obecność, jednak drzwi nadal były zastawione. Nie dziwił go fakt, że na Stacji zdarzały się wcześniej manie prześladowcze. Po drodze do Snauta zaszedł do pokoju Gibariana. Poszczególne sprzęty, a także książki i zapisane kartki były porozrzucane po pomieszczeniu. Za oknem wschodziło właśnie drugie błękitne słońce Solaris, rozświetlające całe pomieszczenie silnym kwarcowym światłem, zupełnie innym od poprzedniego. Pokój płonął bielą i błękitem. Bohater przeglądał notatki z przeprowadzonych eksperymentów. Ktoś pojawił się po drugiej stronie drzwi, jednak odszedł.

Goście

Kelvin schował notatki dowódcy do kieszeni. Znalazł także kopertę zaadresowaną do siebie, która wskazywała na aneks do pierwszego polarystycznego rocznika oraz nieznany mu „Mały apokryf” Ravintzera, a także mały magnetofon z nagraniem. Udał się do radiostacji. Po drodze minęła go niezwykła czarnoskóra postać olbrzymiej kobiety, która zniknęła w drzwiach komory Gibariana. W radiostacji zastał jedzącego koncentrat mięsny z puszki Snauta. Przyłączył się do posiłku. Dowiedział się, że umierający Gibarian został znaleziony rano w szafie. Targnął się na własne życie robiąc zastrzyk z pernostalu. Mężczyźni rozmawiają o zjawach, halucynacjach, który świadkami byli na Stacji. Snaut nie umiał wyjaśnić co było ich powodem. Kelvin odszukał w szafie gazowe pistolety i opuścił radiostację.

Sartorius

Kelvin udał się do biblioteki, by odszukać pisma wskazane przez Gibariana. Obie pozycje były jednak wypożyczone. Wrócił więc do pokoju nieżyjącego dowódcy by odszukać książki. Natrafił tam na zaznaczone nazwisko Andre Bertona, rezerwowego pilota statku Shannahanna, badającego w przeszłości Solaris. Czytał, że po pewnym czasie kapitan wyprawy zdecydował się zmniejszyć obostrzenia (planeta nie zachowywała się agresywnie). Po kilku dniach zaginęło dwu badaczy – radiobiolog Carruci i fizyk Fechner (udali się na badania poduszkowcem). Tego dnia urwała się także łączność radiowa, poszukiwania utrudniała także mgła. W końcu udało się odszukać aeromobil, a w nim nieprzytomnego Carucciego. Drugi z badaczy zaginął. Uznano, że wpadł do oceanu, po tym jak popsuł się jego aparat tlenowy. Ciała nie odnaleziono. Tego dnia jako ostatni do Bazy powrócił towarowym helikopterem Berton. Był w szoku, mimo wieloletniej praktyki kosmicznej. Jego raport uznano za chorobliwy wytwór umysłu zatrutego gazami planety. Kelvin poszukiwania „Małego apokryfu” postanowił przełożyć na kolejny dzień.

Udał się do laboratorium, by spotkać się z Sartoriusem, jednak drzwi do pomieszczenia były zamknięte. Mimo jego nawoływań drzwi pozostawały zamknięte. Dopiero, gdy zagroził, że wysadzi drzwi naukowiec postanowił, że do niego wyjdzie. Sartorius był wysokim i szczupłym człowiekiem ubranym w roboczy kombinezon. Pouczył Kelvina, że zamiast zajmować się wdrożeniem w prace Stacji, skupia się na dochodzeniu prawdy o śmierci Gibariana. Bohater nie wytrzymał i podniesionym głosem nazwał naukowca tchórzem. Ten obiecał wszystko wyjaśnić, jednak w tym momencie miał jedną prośbę – pragnął by Kelvin jak najszybciej odszedł z laboratorium. Sartorius wszedł do środka, zamykając drzwi. Kelwin słyszał silny rumor, a następnie odgłos śmiechu dziecka. Nogi trzęsły się pod nim. Przestrzeń rozświetliły silne promienie słońca. Postanowił za wszelką cenę zajrzeć do laboratorium – jedną z możliwości było wyjście poza stację i próba zajrzenia do środka z zewnątrz.

W drodze po skafander i aparat tlenowy zajrzał do radiostacji. Zrezygnował z pierwotnego zamiaru i udał się do położonych niżej magazynów. W chłodni odszukał ciało Gibariana. Obok dostrzegł inne ciało – należało do wielkiej Murzynki. Mimo panującego chłodu – kobieta była żywa. Mężczyzna opuścił chłodnię, nie mógł zrozumieć co dzieje się na stacji i co z nim się dzieje. Stwierdził, że podczas lądowania musiał oszaleć, że wszystko czego doznał na Stacji było halucynacją. Próbował wymyśleć jakieś doświadczenie, które potwierdziłoby jego chorobowy stan (był psychologiem). Postanowił określić, które południki gwiazdowej czaszy Galaktyki przecina w dwudziestosekundowych odstępach krążąc wokół Solaris. Eksperyment ten potwierdził realność Stacji i wszystkiego co się do tej pory rozegrało. Kelvin udał się na spoczynek.

Harey

Z powodu zmęczenia nie wiedział nawet kiedy zasnął. Kiedy się ocknął zobaczył obok siebie Harey – kobietę w białej plażówce. Był pewny, że śni. Dziewczyna wyglądała tak, jak widział ją za życia po raz ostatni, gdy miała dziewiętnaście lat. Wszystko utwierdzało go w przekonaniu, że wciąż śni. Zaczął całować dziewczynę, wyrzucając sobie, że wykorzystuje sen. Zapytał skąd się wzięła. Dziewczyna nie wiedziała. Kelvin wspomniał o samobójstwie Harey, do którego doszło wiele lat wcześniej. Skaleczył się, by sprawdzić co się stanie. Krew wyglądała prawdziwie.

Zdał sobie sprawę, że Harey nie jest prawdziwa, nie jest osobą, którą pamiętał, wydawało mu się, że to Harey uproszczona, zawężona do kilku charakterystycznych odezwań, gestów, ruchów. Postanowił wyjść, jednak Harey nie chciała zostać sama, zdawało jej się, że musi go wciąż widzieć. Próbował ją spętać, jednak dziewczyna w prosty sposób się oswobodziła. Stała obojętna, skupiona i odrobinę zdziwiona. Kelvin czuł się jak w pułapce bez wyjścia. Próbował uśpić kobietę proszkami nasennymi, jednak mimo dużej dawki nie przejawiała senności. Gdy próbował ją ułożyć do snu wybuchła śmiechem. Przyrównała Kelvina do Pelvisa (przewodniczył zebraniom Instytutu), którego nie mogła znać, ponieważ zmarła trzy lata przed tym, zanim poznał go Kelvin.

Kelvin zaproponował, że wyjdą razem z kabiny. Jej sukienka nie miała zamka, więc rozciął ją i dał dziewczynie kombinezon. Udali się do hali odlotów. Kelvin przygotował do startu stateczek służący do utrzymywania łączności między stacją a Sateloidem. Namówił dziewczynę by weszła do środka, a następnie uwięził ją. Gdy odszedł zobaczył, że dziewczyna z niespotykaną siłą próbuje się uwolnić. Mężczyzna uruchomił rakietę, która wyleciała przez otwartą wyrzutnię. Statek dotarł do orbity Solaris. Kelvin obawiał się uruchomić łączność. Bał się, że usłyszy głos dawnej ukochanej wypowiadającej jego imię.

„Mały apokryf”

Po powrocie do swojej kabiny Kelvin spotkał Snauta. Gdy bohater opatrywał powstałe przy starcie pojazdu oparzenia jego gość mu się przyglądał. Wiedział o obecności Harey i o tym co Kelvin z nią zrobił. Zaczął opowiadać, co przydarzyło się Gibarianowi. Do niego „zjawa” przyszła pierwsza. Zamknął się na tydzień w swojej kabinie i przeprowadzał na niej eksperymenty. Jego towarzysze myśleli, że zwariował. Po pewnym czasie ich także nawiedzili goście. Nie mógł powiedzieć o tym Kelvinowi wprost, bo uznałby to za brednie. Wspomniał, że goście wciąż powracają, nieistotne co się z nimi zrobi i nie pamiętają wcześniejszych odwiedzin. Kelvin wspomniał, że przed samobójstwem Harey pokłócił się z nią i wyprowadził się z domu.

Snaut wytłumaczył mu swoje podejrzenia co do pochodzenia „zjaw”. Były to projekcje nigdy nie spełnionych przez danego człowieka złych czynów, których nawet człowiek nie musiał być świadomy, jednak tkwiły w jego podświadomości. Snaut tłumaczył:
To, co się stało, może być straszne, ale najstraszniejsze jest to, co się… nie stało. Nigdy. […] Co to jest człowiek normalny? Taki, co nigdy nie popełnił niczego ohydnego? Tak, ale czy nigdy o tym nie pomyślał? A może nie pomyślał nawet, tylko w nim coś pomyślało, wyroiło się, dziesięć albo trzydzieści lat temu, może obronił się przed tym i zapomniał, i nie lękał się tego, bo wiedział, że nigdy nie wprowadziłby tego w czyn. Tak, a teraz wyobraź sobie, że naraz, w pełnym dniu, wśród innych ludzi, spotyka TO ucieleśnione, przykute do siebie, niezniszczalne, co wtedy? […] Masz wtedy Stację Solaris.

Bohater wyraża także negatywną opinię o kosmonautach i ziemskiej cywilizacji. Są przygotowani na samotność, walkę, nawet na śmierć, ale w rzeczywistości nie pragną zdobywać kosmosu, a rozszerzyć Ziemię do jego granic. Nie szukają innych cywilizacji, ale ludzi – luster. Nie potrzebują innych planet – posiadają już jedną i dławią się nią. Wciąż szukają istot podobnych do nich – na wyższym lub niższym stopniu cywilizacji. Na nowe planety przywożą z sobą nie tylko swoje zalety, ale i wady, i gdy planeta pokazuje ich złe cechy – nie mogą się na to zgodzić! Kontakt z Solaris według Snauta ukazuje gorszą stronę człowieczeństwa.

Kelvin zarzuca towarzyszowi prymitywizm, wypomina że uważa on ocean za diabła, znów próbuje doszukać się chorób psychicznych. Snaut tłumaczy, że naukowcy badają jak coś się dzieje, nie dają odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”. Podejrzewa, że planeta „wydobyła z nich” otorbione zapalne ogniska pamięci i na podstawie tego stworzyła projekcje. Trudno powiedzieć dlaczego, mogła ich z łatwością zniszczyć. Wszystko zaczęło się dziać kilka dni po eksperymencie z promieniami rentgenowskimi. Istot wytworzonych przez planetę nie sposób zabić, regenerują się w błyskawiczny sposób. Zachowują się jak wyobrażenia ludzi o nich.

Snaut wręczył Kelvinowi „Mały apokryf”. Zapytał czy ma jakiś plan. Bohater domyślił się, że sugeruje zniszczenie Stacji i ucieczkę na Sateloid. Inni ludzie potraktowaliby ich jak psychicznie chorych, ale nie było to przecież najgorsze. Na razie postanowili pozostać na Solaris. Po wyjściu Snauta Kelvin zaczął lekturę „Małego apokryfu”. Nie była to praca naukowa, a raczej pseudonaukowa, jednak zawierała raport Bertona. Pierwsza część to zapis książki pokładowej kosmonauty, dalszy jej ciąg to wyciąg z jego historii choroby, a właściwie z przesłuchania go. Berton informował o zejściu statkiem prawie do powierzchni oceanu, mgle i zmianach jakie zachodziły w przestrzeni.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Solaris – streszczenie w pigułce
2  Charakterystyka „gości” (Harey)
3  Charakterystyka Krisa Kelvina



Komentarze: Solaris – streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: