Solaris – streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W pewnym momencie dostrzegł pod sobą model ogrodu zbudowany ze śluzu zbierającego się w grube węzły, kalafiorowate kształty. Po chwili wszystko rozpadło się. Nie był pewien, czy wśród repliki roślin dostrzegł inne kształty (m.in. maszyn ogrodniczych). Następnie po zbliżeniu się do lejowatych miejsc dostrzegał dziwne kształty – w jednym obiekt przypominający budynek z oknami, w kolejnym poruszające się dziecko. Wyczuł, że jest w nim coś niedobrego. Mimo że było to prawie niemowlę, miało olbrzymie rozmiary, wyglądało jak żywa lalka. Odniósł wrażenie, jakby ktoś „wypróbowywał” jej ruchy. Widok ten wyprowadził go z równowagi. Po wzniesieniu się postanowił sprawdzać otwory we mgle nad oceanem w poszukiwaniu zaginionego Fechnera. Jednak za trzecim razem nie wytrzymał – miał nudności, postanowił wracać do bazy. Nie chciał przyznać przed komisją co takiego zobaczył, odmówił zeznań ze względów osobistych.

W „Małym apokryfie” znajdował się fragment kolejnego protokołu z przesłuchania. Komisja oceniająca przypadek Bertona stwierdziła, że doznał halucynacji spowodowanych zatruciem atmosferą planety. Jedynie jeden członek komisji – fizyk Messenger – stwierdził, że może to być prawda i należy zbadać szczegółowo tę sprawę. W związku jednak z przewagą głosów przeciw dalszemu badaniu sprawy Berton nie ujawnił co jeszcze widział wśród mgły. Messenge po poufnej rozmowie z Bertonem zwrócił się do Rady Ekspedycji o podjęcie badań nad zeznaniami pilota, jednak ta wypowiedziała się negatywnie.

W książce znajdował się list dr. Messengera do jednego z członków Instytutu z prośbą o dostarczenie danych dotyczących Fechnera (dzieciństwo, fakty z życia). Uważał on, że ocean w dniu zaginięcia Fechnera przeprowadził ”operację człowiek”, badając składniki pamięci zaginionego.

Po lekturze Kelvin uspokoił się. Nie czuł strachu przed planetą i przyszłością. Stwierdził, że trzeba przyjąć jej zasady i nauczyć się według nich żyć. Przed zaśnięciem przypomniał sobie, że ma jeszcze nagranie Gibariana. Potem usłyszał skrzypniecie drzwi – do pokoju weszła Harey. Przywołał ją do siebie.

Narada

Po przebudzeniu Harey wciąż leżała obok Kelvina w łóżku. Za oknem świeciło silne błękitne światło, więc bohater zamknął pokrywy okien. Zastanawiał się nad realnością Harey. Kilka razy budził się i zasypiał. Obudził się, gdy Harey zmieniała jego okłady. Przeraził go widok dwóch identycznych sukienek dziewczyny. Tej w której pojawiła się pierwszy raz, i w tej, w której przybyła ponownie. Bohater wymknął się z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Harey z całych sił próbowała je otworzyć dotkliwie się kalecząc. Rany jednak błyskawicznie się zasklepiły, a dziewczyna o własnoręcznie wyłamanych drzwiach zapomniała. Kelvin postanowił zbadać Harey w małym pomieszczeniu operacyjnym obok radiostacji. Zajęcie to przerwał mu telefon Snauta, który wezwał go na spotkanie poprzez wizofon z Sartoriusem (przy zakrytych kamerach). Umówili się za godzinę.

Kelvin, badając coraz dokładniej składniki krwi dawnej ukochanej, erytrocyty, potem struktury białek, molekuł na końcu odkrył, że nie widzi nic. Niezniszczalna zjawa złożona była z nicości. Następnie poddał próbkę krwi działaniu kwasu. Po chwili zobaczył, że krew odtwarzała się.

Po połączeniu ze Snautem i Sartoriusem naukowcy postanowili skonfrontować swoje badania nad „zjawami” – „tworami F”. Kelvin rozpoczął od stwierdzenia, że ich „goście” to „superkopie” złożone z cząstek niemożliwych do zaobserwowania dostępnymi przyrządami (neutrina – cząstki około dziesięć tysięcy razy mniejsze od atomów). Uważał, że dostrzegalne białka i komórki są tylko maską. Sartorius zastanawiał się nad motywacją pojawienia się projekcji tego, co na temat danej osoby zawierał mózg. Naturalną myślą było to, że ocean przeprowadzał nad nimi eksperyment. Jednak charakter eksperymentu nie potwierdzał tego. Stwierdził, że „twory F” składają się z dwuwarstwowej konstrukcji – pierwsza zbliżona była do oryginału, druga nadludzka pojawiała się w reakcji na określone działania. Uważał, że pojawienie się tych istot nie jest powodowane złośliwością oceanu. Problemową dyskusję przerwało nagłe odsłonięcie kamery Sartoriusa i jego krzyk do „gościa” – „Precz! Precz!!!”.

Potwory

Kelvina obudziło w środku nocy światło. Na łóżku zobaczył skuloną i płaczącą Harey. Dziewczyna stwierdziła, że bohater nie chcę z nią być. Zaczęła opowiadać, że się zmieniła, że czuje się nieswojo. Coś było nie tak nie tylko z nią, ale także na zewnątrz. Mężczyzna przekonywał ją, że to tylko zły sen.

Rano po obudzeniu Kelvin znalazł list od Snauta, który informował go by udał się poza Stację w celu zdobycia pewnej ilości plazmy potrzebnej do eksperymentów Sartoriusa. Naukowiec wierzył, że uda mu się zdestabilizować neutronowe układy tworzące „gości”. Zanim główny bohater udał się na misję starał się bezskutecznie wyszukać informacji w bibliotece o naturze układów neutronowych. Zaczął przeglądać dawne wydanie Dziesięć lat badań Solaris Giesego, zaś Harey zainteresowała się pozycją Kucharz międzyplanetarny. Giese – klasyfikator-pedant usiłował opisać naturę Solaris z pozycji geocentrycznej dostępnymi mu kategoriami. M.in. charakteryzował długonie czyli gigantyczne przypływy oceanu o złożonej budowie. Naukowcy spierali się przez lata o ich funkcje. Zajmował się także budzącą u patrzącego sprzeciw formą, którą nazwał mimoidami:
Bardziej zawiłą, kapryśną i najgwałtowniejszy bodaj że sprzeciw u patrzącego budzącą formą - sprzeciw, rzecz jasna, odruchowy - są „mimoidy”. […]
Jakiegoś dnia głęboko pod powierzchnią oceanu zaczyna ciemnieć płaski, szeroki krąg o poszarpanych brzegach i jakby smołą zlanej powierzchni. Po kilkunastu godzinach staje się płatowaty, przejawia coraz wyraźniejsze rozczłonkowania, a jednocześnie przebija się w górę, ku powierzchni. Obserwator przysiągłby, że toczy się pod nim gwałtowna walka, bo z całej okolicy zbiegają się tu jak kurczące się wargi, jak żywe, umięśnione, zamykające się kratery, nieskończone szeregi współbieżnych, kolistych fal, spiętrzają się nad rozlanym w głębi, czarniawym, chwiejącym się majakiem i stając dęba walą w dół. […]I ta gra toczy się czasem dzień, czasem miesiąc. Niekiedy na tym wszystko się już kończy. […]
Widziany z wysoka mimoid wydaje się być podobny do miasta, jest to jednak ułuda, wywołana poszukiwaniem jakiejkolwiek analogii pośród tego, co znane. Kiedy niebo jest czyste, wszystkie wielopiętrowe wyrosła i ich szczytowe palisady otacza warstwa nagrzanego powietrza, powodując pozorne kołysanie się i uginanie kształtów i tak już trudnych do ustalenia. Odtwarzanie form [przez mimoid] obejmuje istotnie wszystko, co znajdzie się w odległości nie przekraczającej ośmiu - dziewięciu mil. Najczęściej mimoid produkuje odtworzenie powiększone, czasem zniekształca je, tworząc karykatury bądź groteskowe uproszczenia, zwłaszcza maszyn. […] Form tych niepodobna zresztą ogarnąć z bliska, ze względu na ich ogrom zakrojony na skalę gór. Nadto podłoże „pracującego” mimoidu staje się grząskie od mięsistego deszczu, który w twardą, wielokrotnie lżejszą od pumeksu skorupę ścina się dopiero po kilkunastu godzinach. […] w pierwszych latach badań rzucono się wprost na mimoidy jako na wymarzone rzekomo ośrodki oceanu solaryjskiego, jako na miejsca, w których nastąpi upragniony kontakt dwu cywilizacji. Aż nadto szybko okazało się jednak, że o żadnym kontakcie nie ma mowy, wszystko bowiem zaczyna się i kończy na imitowaniu kształtów, które prowadzi donikąd.


Naukowcy badali także naturę najbardziej obcych człowiekowi form - symetriad. Ich ogrom oraz załamywanie znanych ludzkości praw fizycznych inspirowało naukowców. Formacja ta stanowi – jako całość – trójwymiarowe rozwinięcie równania wyższego rzędu. Ktoś nazwał ją symfonią geometryczną wobec której człowiek jest jedynie głuchym słuchaczem. Ich istota i sens powstawania nigdy nie zostały odkryte, a nawet jeśliby się to udało pozostaje do rozszyfrowania zagadka wyolbrzymionych zjawisk kwantowych - asymetriad.

Podczas licznych badań ekspedycji nad solaryjskimi potworami śmierć poniosło kilkaset osób. Po największej katastrofie, w której zginęło sto sześć osób pojawiły się na Ziemi głosy o możliwości użycia wobec oceanu udarów termojądrowych - chodziło o zniszczenie tego, czego nie możemy pojąć. Dawniej ekspedycje na Solaris były bardziej ludne, obecnie Stacja sprawiała wrażenie opuszczonej przez ludzi. Zastanawiając się nad decyzją Sartoriusa o próbie zniszczenia „gości” Kelvin postanowił za wszelką cenę ocalić Harey.

Do biblioteki przyszedł Snaut. Mężczyźni zaczęli dyskutować nad pomysłami Sartoriusa. Jeden projekt polegać miał na przesłaniu oceanowi jawy, czyli myśli z czuwania pękiem promieni. Drugi miał doprowadzić do wytworzenia na Stacji antypola neutrinowego, które unicestwiłoby układy neutrinowe, czyli unicestwiłoby „gości”. Kalvin sugerował, że rozpad neutrinów jednego „tworu F” doprowadziłby do wyzwolenia energii równej małemu wybuchowi uranowemu. Sartorius nie brał tego pod uwagę ponieważ swoje oparł na innej teorii. Snaut postanowił udać się do Sartoriusa i porozmawiać zaproponowanych przez niego rozwiązaniach.

Płynny tlen

Kelvin leżąc w ciemnym pokoju stwierdził, że nie ma przy nim Harey. Za drzwiami odezwał się głos zmarłego Gibariana. Powiedział, że pojawił się zamiast Harey. Ostrzegł mężczyznę, że Sartorius przekonał Snauta i w tajemnicy budują anihilator pola. Powiedział, że przydałaby mu się broń. Kelvin zbudził się do kolejnego snu. Obok niego leżała Harey. Nie był pewien czy głos Gibarana słyszał naprawdę czy był to tylko sen, przywidzenie.

Postanowił odsłuchać nagrania Gibariana na taśmie, jednak nigdzie nie mógł znaleźć magnetofonu. Zauważył, że Harey jest inna niż zwykle. Postanowił znaleźć na stacji jakąś podręczną broń. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Harey poprosiła go o szczerą rozmowę. Pytała skąd się wzięła na Stacji i kim tak naprawdę jest.

Kelvin obudził się w środku nocy. Słyszał dziwne odgłosy. Początkowo myślał, że stację przebił meteor. Udał się do małej pracowni, gdzie zobaczył Harey. W pomieszczeniu panował chłód. Harey połknęła płynny tlen, który wypalił jej płuca. Dziewczyna umierała w torsjach. Po pewnym czasie jednak zaczęła wracać do zdrowia. Nie rozumiała co się z nią dzieje. Miała świadomość, że nie jest prawdziwą Harey, zarzucała partnerowi, że jej nie kocha. Przyznała, że odsłuchała nagranie Gibariana i zrozumiała, że nie jest człowiekiem, a instrumentem. Pragnęła śmierci, jednak Kelvin przekonał ją, że ją kocha, że nie jest tamtą Harey, ale zupełnie kimś innym. Nie zna intencji oceanu, który ją stworzył, jednak każdą chwilę pragnie spędzać z dziewczyną.

Rozmowa

Kelvin po otrzymaniu listu od Snauta postanowił z nim porozmawiać. Harey wybrała się wraz z nim jednak została za drzwiami. Walczyła z nieodpartą chęcią bycia przy Kelvinie. Mężczyzna poinformował Sauta, że Harey ma świadomość swej natury. Przygotowania do eksperymentu z encefalogramem były na ukończeniu. Kelvin wyjawił, że pragnie opuścić Solaris wraz z Harey. Snaut uznał to za kolejne doświadczenie. Zarzucił, że uprawia strusią politykę w szczególnie niebezpiecznej formie. Zasugerował, że w oddaleniu od planety Harey się rozpadnie. By to sprawdzić można byłoby połączyć się z rakietą, w której Kelvin wysłał „pierwszą Harey”. Stwierdził, że mają do czynienia z sytuacją pozamoralną.

Główny bohater przekonywał, że kocha Harey, a nie wyłącznie swoje wspomnienie. Snaut był odmiennego zdania. Stwierdził, że Kelvin daje się oszukiwać oceanowi, a Harey to lustro, w którym odbija się część mózgu bohatera. Uznał, że Kelvin przyszedł do niego z prośbą o pomoc, by mu przeszkodził w realizacji planu opuszczenia Solaris. Mężczyźni umówili się na kolej dzień rano u Sartoriusa. Kelvin pod koniec rozmowy zauważył, że Snaut przez cały czas chował rękę w szafie, jakby trzymał kogoś za rękę.

Kelvin zastanawiał się nad mającym się jutro odbyć eksperymentem. Wątpił, by ocean był w stanie odczytać jego świadome i podświadome myśli zamienione na wahania pęku promieni. Bał się, że podświadomie może unicestwić Harey, jeśli pomyśli o tym podczas transmisji danych. Stwierdził, że:
Człowiek wyruszył na spotkanie innych światów, innych cywilizacji, nie poznawszy do końca własnych zakamarków, ślepych dróg, studni, zabarykadowanych, ciemnych drzwi.


Myśliciele

Kelvin nie mógł spać w nocy, wciąż rozmyślając o eksperymencie. Zasnął dopiero po połknięciu nasennych tabletek. Rano, wypoczęty uważał eksperyment za błahostkę. Wiedział, że musi zabrać ze sobą Harey, więc polecił jej wziąć książkę. Snaut podłączył go do elektrod, zaś Sartorius wygłosił płomienną mowę o wadze eksperymentu mającego zbliżyć Ziemię i Solaris. Po rozpoczęciu przekazu Kelvin początkowo z tkliwością myślał o Harey, następnie przypomniał sobie o postaci ojca polarystyki Giesego. Następnie odbiegł myślami poza sprawy związane z Solaris. Po odłączeniu maszyny dalsza część eksperymentu przebiegała już bez udziału Kelvina.

Wracając do siebie, Kelvin i Harey wstąpili do biblioteki. Bohater sięgnął po katalog hipotez solariańskich Gravinsky`ego. Autor dzielił badania nad Solaris na trzy okresy począwszy od pierwszych intuicyjnych hipotez, poprzez dojrzały wiek polarystyki aż do powstania wielu szkół odmiennie określających charakter planety. Bohater wspominał o wielkich umysłach naukowych, które swego czasu zajmowały się badaniami nad Solaris. Po ich odejściu opracowaniem danych z planety zajęło się wielu przeciętnych naukowców, którzy mnożyli kolejne hipotezy. Z czasem fundusze na badania zmniejszano. Pojawiały się głosy, by spróbować oddziaływania na ocean zwiększoną siłą za pomocą maszyn-gigantów. Specjalna fundacja przyznawała wysokie nagrody za wykorzystanie plazmy z Solaris na ludzkie potrzeby. Wszelkie jednak próbki materii w warunkach ziemskich zamieniały się w pył.

Obok kompendium Gravinsky`ego na półce stała niewielka broszura Grattenstroma będącą paszkwilem na ludzką cywilizację. Autor podważał możliwość kontaktu z pozaziemskimi cywilizacjami. Bohater zdał sobie sprawę, że pojawienie się „gości” ostatecznie przemawiało za tym, że ocean był żywą i myślącą istotą. Świadomość ta nigdy już nie da ludziom spokoju. Solaris było wiecznym wyzwaniem rzuconym człowiekowi. Kolejną książką był „Wstęp do polarystyki Muntiusa, w której autor nazywał polarystykę namiastką religii wieku kosmicznego. W środku znajdowała się jedna z pierwszych prac Gibariana, który dowodził, dlaczego warto zajmować się solarystyką. Kelvin wspomniał, że dzięki swojej pracy naukowej o Solaris Gibarian zwrócił na niego uwagę.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Solaris – streszczenie w pigułce
2  Miłość Kelvina i Harey
3  Charakterystyka pozostałych bohaterów Solaris



Komentarze: Solaris – streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: